Życie w mieszkaniu
Życie w mieście nie jest kolorowe. Mieszkam tu od dziecka i zawsze nie mogłam doczekać się wakacji jak mama zawiezie mnie na miesiąc do babci. Tam to był taki mój drogi świat.
Z rodzicami mieszkaliśmy w bloku. Mieszkania Świnoujście to piękne mieszkania z pięknym widokiem. Mieliśmy nie za du że dwa pokoje, łazienka ok ale kuchnia rozmiarów minimalnych. Nigdy nie mogliśmy zjeść wspólnie obiadu. najpierw ja z bratem a potem mama z tatą. Na okrągło rano przed wyjściem do szkoły musiałam wysłuchiwać że mam uważać na siebie, że mam patrzeć na przejściu dla pieszych, że nigdy nie mam za długo rozmawiać z koleżankami- po lekcjach do domu. Z czasem jak byłam starsza to już tych nakazów było mniej. Ja do domu nie wracałam chętnie. Tata bywał w pracy od 6 do 18 oprócz soboty i niedzieli a mama specjalnie znalazła pracę aby nas odprowadzać do szkoły więc też zaczynała 0 8 i do 18. Dom był pusty jak wracałam. Obiad jadaliśmy na stołówce więc o to mama się nie martwiła. W domu było tak cicho że za ścianą było słychać sąsiadów, wieczorami głośne samochody- trąbienie, hamowanie. Zawsze było czuć zapach papierosów mimo że rodzice nie palili. Na trawniku przed blokiem nie mogliśmy się bawić bo zwierzęta się tam zwykle załatwiały i można było nadepnąć na niespodzianka. Z rana również były hałasy- kosiarki, piły, odśnieżarki… Ciągle remontowali jakąś ulice i trzeba było chodzić na około. Jak chciałam przejść na przejściu dla pieszych ale nie było tam świateł to nikt się nie zatrzymał żebym mogła przejść na drugą stronę – nawet policja. Jak się wepchałam na pasy to wtedy udało mi się ale bardzo się bałam bo nigdy nie wiadomo czy samochód się zatrzyma.
Na szczęście 10 miesiąca tej męczarni wyjeżdżałam do babci a tam duży dom z ogrodem. Pies Rambo większy ode mnie ale bardzo lubił dzieci. Żadnego hałasu, spokój, cisza. Chodziłam z babcią na spacery, do kościoła, na cmentarz, do lasu. Na śniadanie mleko od krowy, masło i twarożek tez swojskie. Babcia mało co kupowała ze sklepu. Wolała sama się pomęczyć ale za to jaki smak. Nie można tego porównać z tym co kupowała mama. Tu nie musiałam uważać na samochody itp bo mało kiedy ktoś przejeżdżał.
Zazdrościłam tylko bardzo moim koleżankom z wioski z którymi się bawiłam bo ich rodzice zawsze byli w domu bądź gdzieś na terenie posesji i nie musieli używać nigdy mieszkania. Mam czekała na nie po szkole z obiadem. Bardzo często bawiła się z nimi i nam pokazywała też np małe zwierzątka które się urodziły. Płakałam jak mama mnie zabierała od babci ale pamiętam że babcia mi opowiadała że życie dzieci na wsi nie jest tak kolorowe jak mi się wydaje. Mimo tej ciszy i spokoju muszą pomagać rodzicom i ciężko pracują w polu. Dorosłam i przekonałam się o tym ale i tak wolę wieś.
Pokrewne z domy, kosiarki, mieszkania, piły, wieś, życie, życie na wsi, życie w mieście / umieszone w domy, mieszkania, nieruchmości